sobota, 12 grudnia 2015

Our oneiric love




I would like to believe
There  were possible worlds for us to grow.
Our minds occurred as empyreal  spectral radiance,
Coupled.

I was lucky to explore your cosmos.
Every new and slightly different signs of joy.
Now it might sound just
Mawkish.

I think I am tired
Of struggling to shift the antipodes between us.
We are just a thought in the labyrinth of the consciousness.
Fugacious.

niedziela, 5 lipca 2015

Entrée



Pale skin without tan
Hot joints in fever
Cooper hair
Piercing blue eyes
Head with too many thoughts
Body fulfilled with medications
Humble smile
Improvisation
Words you can't take back
Countless stars, blue moon, red wine and the birds overture
before sunrise
Trust in us
Although
Damaged hearts






sobota, 28 marca 2015

The lonely ocean roar




Dear,

I spent my last of days in temperature chamber,
I didn't see season shifting from grey to green,
the loss of tablets informs me of the passing time.

I found you there in the cold where I was searching for a meaning.
That day I thaw.
Maybe, we both felt more than we would ever know.

Forgive me for the sadness.
I didn't taste heaven for a long time.
I was running from dusk till down,
Forgot how to shine, burn and fall.
I'm out of heart.

Nothing has changed,
just the blue of my eyes is gone.




piątek, 30 stycznia 2015

midway to the light



Szanowny Panie Boże,

Mam na imię Agnieszka i właśnie skończyłam 26 lat. Nie piję, nie imprezuję, palę raczej okazjonalnie. Okazjonalnie też kocham i bywam kochana. Dużo milczę, wsłuchując się w muzykę moich myśli.

Uprzedzam Cię od razu, że nie jestem poetką, a nawet nigdy nie marzyłam o zostaniu artystką. Tak, po prostu zwyczajnie piszę list. List bez adresu.

Chciałam Ci podziękować za ten podarowany mi czas oraz za ludzi, których spotykałam na swojej drodze. Za niezwykłe miejsca, zapachy oraz smaki. Za ciągnące się godzinami rozmowy, dźwięki muzyki oraz emocje wywołujące gęsią skórkę.

Ciekawe, ile jeszcze dla mnie zaplanowałeś. Właściwie to nie boję się nieznanego. Tylko trochę szkoda mi porzucenia tego, co mam. Nawet jeśli jest to tylko choroba i samotność. Ból i zmęczenie stały się moimi najbliższymi przyjaciółmi. Nie walczę, nie płaczę. Powoli oswajam i akceptuję swoje ograniczenia. Wszystkie te składowe dają obraz tego, kim się stałam.

Proszę, daj mi znać, kiedy się widzimy?


Pozdrawiam.
-Agnieszka.


PS. dzięki za scenariusz na życie.

wtorek, 6 stycznia 2015

„Cafuné”







I finally reached the dusty book
I knew I never will be ready enough to read the last chapter
But some books need to be finished,
even though the characters changed and story plot will be unexpected.

Exciting, isn't it?
I knew I will get lost. I always do.
However I never was told to get lost, I had to leave.
Emma's house was empty

I wasn't sure which way do I go because I was walking with a ghost.
We didn't look back. We looked ahead in a silent.
The missing particles were finally bound.
The book was finally finished.
What left is just a grey hair which reminds me
That I wasn't dreaming someone's dream.

czwartek, 18 kwietnia 2013

can't get away



Zdarzenia przerwane pamiętamy lepiej od tych zakończonych.
Jeśli traci się coś przed kulminacją, wtedy rozbuchane emocje zatrzymują się, a zdarzenie zalega w pamięci.
Idealizacja przeszłości może być skutecznym lekiem na przykrą codzienność. Przekonanie, że nasze życie nie zawsze było przykre, a motywacja do poszukiwania tego, co kiedyś było- jak nam się wydaję- wspaniałe.
To okazja wręcz do fabrykowania wspomnień, mimowolnie.
Granice między wspomnieniem a pragnieniem, między konstrukcją przeszłości a rekonstrukcją łatwo się zacierają. Nie z powodu złych intencji, ale dlatego, że polepszamy w ten sposób bilans emocjonalny.
Idealizujemy partnera, siebie.
Wspomnienia postrzegane jako subiektywnie pewne ulegają erozji. Znikają całe ich części, błędnie lokalizujemy je w czasie i wciąż jesteśmy przekonani, że świetnie wszystko pamiętamy.
Każdy z nas na swój sposób ciągle redaguje przeszłość.
Zresztą nie tylko deformujemy wspomnienia, ale także fabrykujemy je ze zdarzeń, których nie było.
Kreujemy siebie na nowo, zapamiętując przeszłość i żyjąc nią. Obiecując sobie, że kiedyś zdarzenie będzie miało ciąg dalszy.

a co jeśli naprawdę będzie?

Strach przed zawodem emocjonalnym jest na tyle silny, że skutecznie uniemożliwia podjęcie takiego ryzyka.
Można kochać wymyślonego księcia lub  spróbować pocałować paskudną żabę, która nigdy księciem nie była.

niedziela, 16 września 2012

On s'embrasse?






Przecież my jesteśmy tylko epizodami.
napotykamy na siebie przez przypadkowe podmuchy wiatru.
zbiegami okoliczności

Niektórzy z nas żyją
niektórzy już nie

You're just like a dream 
we have never been real.

Pardonne moi.