czwartek, 18 kwietnia 2013

can't get away



Zdarzenia przerwane pamiętamy lepiej od tych zakończonych.
Jeśli traci się coś przed kulminacją, wtedy rozbuchane emocje zatrzymują się, a zdarzenie zalega w pamięci.
Idealizacja przeszłości może być skutecznym lekiem na przykrą codzienność. Przekonanie, że nasze życie nie zawsze było przykre, a motywacja do poszukiwania tego, co kiedyś było- jak nam się wydaję- wspaniałe.
To okazja wręcz do fabrykowania wspomnień, mimowolnie.
Granice między wspomnieniem a pragnieniem, między konstrukcją przeszłości a rekonstrukcją łatwo się zacierają. Nie z powodu złych intencji, ale dlatego, że polepszamy w ten sposób bilans emocjonalny.
Idealizujemy partnera, siebie.
Wspomnienia postrzegane jako subiektywnie pewne ulegają erozji. Znikają całe ich części, błędnie lokalizujemy je w czasie i wciąż jesteśmy przekonani, że świetnie wszystko pamiętamy.
Każdy z nas na swój sposób ciągle redaguje przeszłość.
Zresztą nie tylko deformujemy wspomnienia, ale także fabrykujemy je ze zdarzeń, których nie było.
Kreujemy siebie na nowo, zapamiętując przeszłość i żyjąc nią. Obiecując sobie, że kiedyś zdarzenie będzie miało ciąg dalszy.

a co jeśli naprawdę będzie?

Strach przed zawodem emocjonalnym jest na tyle silny, że skutecznie uniemożliwia podjęcie takiego ryzyka.
Można kochać wymyślonego księcia lub  spróbować pocałować paskudną żabę, która nigdy księciem nie była.

niedziela, 16 września 2012

On s'embrasse?






Przecież my jesteśmy tylko epizodami.
napotykamy na siebie przez przypadkowe podmuchy wiatru.
zbiegami okoliczności

Niektórzy z nas żyją
niektórzy już nie

You're just like a dream 
we have never been real.

Pardonne moi.





środa, 18 lipca 2012

creating destiny



i wiesz co? chodzi właśnie o to, ze nie masz żadnego planu B. żadnego zabezpieczenia.
bierzesz wszystko co los ci zsyła z góry.
choroby, samotność, tęsknotę
długo wyczekiwany uścisk z nieznajomym.
czy też nieplanowane spotkanie w szpitalnej poczekalni.
spacer w deszczu.
porannego kaca i szybsze bicie serca.
potem to wszystko toczy się swoim własnym torem.
starasz się, dwoisz, pragniesz
odchodzisz i powracasz.
czasami sprawdzasz czy jestem.
czasami ja sprawdzam, czy pamiętasz.
nie masz na nic gwarancji.
a szczególnie na miłość.
nie możesz wymienić wspomnień.
sam je poniekąd wykreowałeś.
codziennie próbujesz znaleźć nowe?
niektóre zapomina się całe życie.
chyba musi być limit na wszystko.
na każde kolejne życie.


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

love until we bleed



(...) latanie jest jak kobieta i jeśli się ją kocha, to wtedy boisz się, że nie jesteś dosyć dobry dla niej i że nie starczy ci życia, aby się nią nacieszyć. Ale to czujesz tylko wtedy, jak naprawdę kochasz, bo nie obchodzi cię przecież, co powie czy pomyśli o tobie dziwka, z którą gdzieś tam śpisz, a rano wychodzisz na palcach, żeby jej nie obudzić i żeby już z nią nie gadać.
-Marek Hłasko

poniedziałek, 19 marca 2012

death wish



Okazuje się, że przejawy histerycznych pragnień powtarzają się co jakiś czas .
Znajdujesz własne życie na skrawku papieru, zawsze zbyt mocno wymięte.
Nie wiem dlaczego dowody tego chowałam w książkach.

Panika wraca, niezależnie od charakteru pisma.

niedziela, 4 marca 2012

love is no big truth


- więc kiedy bywa się razem?

- nie wiem. może wtedy, kiedy jest się samemu. i kiedy tego drugiego człowieka już nie ma, i kiedy wiesz, że nigdy już nie wróci do ciebie. może wtedy jesteś z nim naprawdę i na zawsze. jeśli umiesz go zapamiętać.